"...ojczyzno moja ,ty jestes jak zdrowie ile cie cenic trzeba,ten tylko sie dowie kto cie stracil!..." A.Mickiewicz
domenica 3 aprile 2016
Zauwazacie zmiany?
Kiedy moje pokolenie chodzilo do przedszkola :D ,bombardowali nas bajkami o kotku co pil mleczko,myszce co zjadla serek...nie wspominajac o bajkach pelnych wyobrazen kota ,ktory czekal cierpliwie na swieze,jeszcze cieple mleko od krowy-z tym przeswiadczeniem wychowaly sie generacje maluchow,ktore zostawialy mleko w spodeczku z przeswiadczeniem ze ten luksus pozwoli im oswoic nawet najbardziej dzikie stworzonko.Tymczasem ze zdziwieniem notuje sie,ze maluchy ery komputerowej i pelnego boom informacji nawet nie wspomna o kotku i jego miseczce mleka-pojawiaja sie karmy industrialne i wydaje sie tak oczywistym iz kot je tylko croccantini-sucha karme,ze ten fakt preslania jakakolwiek wizje normalnego,naturalnego pozywienia.Hm...nasze chaotyczne zycie chyba nas zmusza do tego ale zdumiewajacym faktem jest,ze ten styl zycia wypelnia nawet swiat fantazji dziecka-ostatecznie dazymy do obiadu w pigulce,moze lepiej przyzwyczajac juz od malego do wizji suchego prowiantu?
Swieta ,swieta ...i po swietach!
Zajaczkowo,barankowo i z jajeczkiem w koszyku przezylismy kolejny okres swiateczny-tym razem jakze bliski i tak przedwczesnie wypadajacy...hm...jeszcze nie udalo sie spalic nadmiaru kalorii nagromadzonych w czasie Bozego Narodzenia ,ktore dodatkowo zostaly "wzmocnione" szybkim karnawalam a tu juz nadszedl okres Wielkiej Nocy...och...przynajmniej teraz dluzej bedzie mozna odpoczac od przepysznych dan,wypiekow i slodkiego nicnierobienia w towarzystwie rodziny,przyjaciol,znajomych...Choc i z tym tez juz roznie bywa-czasy zaczely sie zmieniac i z pewnym smutkiem ale i bez zdziwienia notuje sie zmainy w obyczajach,tradycjach czy tez tak zwanym slodkim leniuchowaniu.Coraz mniej widzi sie mlodych zaangazowanych w starych ojcow zwyczajach ,ktore staja sie "niemodne",uciazliwe albo bezsensowne.Czasy sie zmieniaja i coraz czesciej zycie codzienne nasiaka jak gabka w zycie virtualne i idee rodzime zostaja wypychane przez propozycje internautow.Jakos zaczyna brakowac tradycyjnych obchodow-np.smigusa dyngusa,czy malowania wspolnie jajek,bo przeciez latwiej wyslac smile lub kupic gotowe pisanki-najlepiej te "niezniszczalne"na internecie,bo i "lata posluza".Zamiast tradycyjnych obrzedow wybiera sie teraz na shoping,bo sklepy otwarte i nudzic sie nie trzeba,albo decyduje sie na zwiedzanie innych miast ,krajow no bo przeciez okres taki dlugi wolny od pracy jakos wykorzystac trzeba i -nie daj Bog,aby pogoda nie dopisala...Ale i w tym wypadku zamknieci w czterch scianach popadamy w obled komputerowo telewizyjny przerywany "pojsciem do wodopoju" -jak teraz ironicznie nazywa sie lodowke,aby sprawdzic "co sie tam zmienilo w ostatnim czasie"Do nielicznych naleza juz ci,co jeszcze korzenie pamietaja i maja ochote w tradycyjny sposob przezyc ten okres-ale i oni -jak dinozaury ,znikna wkrotce zabici przede wszystkim przez najzwyklejsze lenistwo.Totez wszystkim tym,ktorzy jeszcze mieli ochote,dobra wole przzyc ten okres z barankami,swieconkami,wypiekami domowymi,itp.serdeczne dzieki i...tak trzymac!Aby kolejne swieta pachnialy jeszcze wedzonka,jajami i ulane byly dyngusowym wiadrem.
Iscriviti a:
Commenti (Atom)





