"...ojczyzno moja ,ty jestes jak zdrowie ile cie cenic trzeba,ten tylko sie dowie kto cie stracil!..." A.Mickiewicz
sabato 21 maggio 2016
Iz polacy nie gesi i swoj jezyk maja...
Zwykla scenka z zycia codziennego.wracajac z pracy-zagoniona-z duma usiadlam na upolowanym pustym miejscu w metrze nawet nie zauwazajac obok siedzacej mamy z dwiema malymi dziewczynkami.Scena jak najbardziej normalna bo to godziny szczytu i wiekszosc bioracych metro to ci ,co "wracaja"do domu ,gdyby nie fakt,ze rozmowa miedzy matka a dziewczynkami nie nalezala do tradycyjnych dialogow slyszanych zazwyczaj w metrze a szczegolnie o tej porze.Zaskoczona ,zaczelam sie przysluchiwac i ze zdziwieniem odkrylam ,ze byla to spokojnie przebiegajaca lekcja logopedii.Mlodsza dziewczynka przejawiala wyrazne jak na swoj wiek problemy z wymowa wielu dzwiekow i te opoznienia widocznie juz zauwazone przez rodzicow i specjalistow obie staraly sie korygowac wykorzystujac kazda chwile bycia razem-nawet ten zwykly przejazd metrem wykorzystujac "przyjemne z pozytecznym".Musze powiedziec,ze zaskoczona bylam z jaka cierpliwoscia matka powtarzala za kazdym razem tlumaczac i pokazujac za pomoca jezyk i rak poprawna artykulacje glosek.Dziewczynka byla rozbawiona-dla niej wszystko mialo sens zabawy-moze jeszcze bardziej atrakcyjnej bo wciagajacej mame i siostre -a dodatkowo,jakby od niechcenia starala sie wykonywac poprawnie-choc nie bez pewnego problemu cwiczenia.Starsza dziewczynka asystowala i "poprawiala"obie uczestniczki w ich "smiesznych" zajeciach wymyslania slow nieistniejacych lub tworzenia dzwiekow na wybrane gloski.Calosc zabawy zostala zakonczona powtarzaniem wierszykow dzieciecych-pewnego rodzaju cwiczenie na pamiec ,rytm ale i wzbogacenie slownictwa wykorzystujac poprawna wymowe.Calosc trwala ok.30.min.-tyle trwala podroz metrem -ale oprocz uroczego "bycia razem"w tym tlumie przemieszczajacych sie mieszczan,zostala bardzo skutecznie wykorzystana mozliwosc nauki i korekty jezyka ojczystego,ktory niestety nie stanowil jezyka obowiazujacego.To nasunelo mi mysl jakze ciezko jest uczyc dzieci naszego jezyka ojczystego poza granicami kraju.Nie tylko dziecko w srodowisku w ktorym przebywa jest nastawione na wysluchiwanie i przetwarzenie jezyka obcego,ktorego nie uzywa w srodowisku domowym ale i dodatkowo jezyk rodzinny nalezy do "mniejszosci"ktorych raczej nie nalezy umacniac lub przekazywac bo uzytecznosc znajomosci kolejnego jezyka obcego nie stanowi atrakcji.
Iscriviti a:
Commenti sul post (Atom)
Nessun commento:
Posta un commento