martedì 30 maggio 2017

po roku

Nigdy bym nie pomyslala,ze uplywajacy czas moze byc tak namacalnie porownywalny na blogu...wydawaloby sie ,ze dopiero "wczoraj" jak pisalam ostatni post,tymczasem...no tak...sami mozecie zobaczyc.uplynelo tyle dni,miesiecy...coz,to jednak jest widoczne tylko w ten sposob...ale nigdy z tego tak naprawde nie zdalam sobie sprawy.A ile sie wydarzylo....ale chyba nie warto wylapywac z pamieci czegos,co juz odeszlo w zapomnienie i chyba raczej warto skupic sie na codziennosci-ona juz "jutro"bedzie przeszloscia...Coz-nieunikniony ped czasu...A na dzien dzisiejszy-odkrylam przez przypadek tworczosc jednego ze wspolczesnych-i jak sie o tym dowiedzialam ze zdumieniem-najslynniejszych kontynuatorow tworczosci Andy Warhola-D LaChapelle.Sztuka pop art zamknieta w otoczce surrealismu,gdzie twarze slynnych osobistosci-np.H.Clinton,artystow-M.Jackson,Rihanna,etc wypelniajace poster reklamowy lub tworzace inspiracje nowego dziela-swiata fantastycznego,gdzie mieszanka symbolicznych figur lub przedmiotow probuje zrewizjonowac nasze widzenie,sprowadzic do rzeczywistosci mity lub - na odwrot,nadac rzeczom banalnym ,wszechobecnym charakter swietosci,przedmiotu kultu-jak na przyklad puszka coca-coli czy zwykly telefon.Swoj swiat wyobrazen reinterpretuje klasyczne wyobrazenie rzeczywistosci i z swoja teczowa kolorystyka sprowadza wszystko w realai swiata fantastycznego ,na pograniczu basni lub snu wypelnionego marzeniami.Interesujace spojrzenie na dzila sztuki nalezace juz do dogmatow-jak Ostatnia Wieczerza,Pietà czy nawet bezposrednie aluzje do dziel A .Warhola czy T.Lempickiej,etc.sa proba przedstawienia oczami dzisiejszego odbiorcy swiata realnego w odmiennych formach konsumizmu,technologii,nadajac im charakter reklamy obok ktorej coraz mniej przechodzimy w sposob niezauwazalny.Pietnascie minut famy,ktora ,dzieki dostepnosci wszechobecnego juz sytsemu internet,staje sie realnoscia kazdego anonimowego zjadacza chleba,ktora kazdemu przecietnemu uzytkownikowi nowych socalnetwork pozwala na bycie gwiazda...coz...polecam wystawe,polecam glebsze zainteresowanie-nawet to przypadkowe zetkniecie z kolorystyka,z interpretacja dziel czy poprostu wyobrazeniem wielkich gwiazd swiata biznesu...hm..warto zaspokoic ukryte inspiracje ogladajac "rzeczy zwykle"zamienione w sztuke

martedì 19 luglio 2016

List w erze komputera

Maly szescioletni bratanek z duma pisal swoj pierwszy list w formie tradycyjnej-kartkowej.Praca ta zadawala mu wiele trudu bo to jeszcze reka w kaligrafii nie taka sprawna,bo to i trudno jeszcze mu odroznic dzwieki fonetyczne od poprawnej pisowni ortograficznej-np.bledy :morze-moze-ktore tylko z kontekstu mozna sie domyslec w jakiej postaci powinny wystepowac.Ale pisal ochoczo,choc jeszcze nie potrafil utrzymywac rytmu ani zachowywac odstepow-pisal swoim strumieniem swiadomosci-czyli dokladnie to wszystko co mu przez mysl w tym momencie przychodzilo .I tak znalazly sie opisy nowego ogrodu zoologicznego ,ktory  koniecznie trzeba bedzie zobaczyc,i pieska bialego ktorego moze bedzie mogl zatrzymac w domu,i placka owocowego z galaretka i dobra masa,ktory "tylko mama umie zrobic taki dobry"-ale jak chcecie skosztowac to znalazlo sie i miejsce na przepis...Trud utrzymania koncentracji ale i chec podzielenia sie wlasnymi doswiadczeniami i emocjami posunal go do przekazania wiekszych szczegolow za pomoca rysunku-gdzie brakowalo slow,lub trudno mu bylo okreslic nieznane mu pojecia ,ratowal sie dzielnie obrazkami,ktore pelne szczegolow oddawaly "ukryta tresc"znaczenia swoich mysli.Szczescioletni dzieciak wszelkimi mozliwymi mu sposobami przekazywal informacje dla niego bardzo istotne w tym momencie a ktorymi koniecznie chcial sie podzielic z reszta rodziny...dumny z zakonczonego dziela na koniec podsumowal swoj owocny trud-"nawet na komputerze nie byloby tak ladnie"

sabato 21 maggio 2016

LIVE - Sergey Lazarev - You Are The Only One (Russia) at the Grand Final

Iz polacy nie gesi i swoj jezyk maja...

Zwykla scenka z zycia codziennego.wracajac z pracy-zagoniona-z duma usiadlam na upolowanym pustym miejscu w metrze nawet nie zauwazajac obok siedzacej mamy z dwiema malymi dziewczynkami.Scena jak najbardziej normalna bo to godziny szczytu i wiekszosc bioracych metro to ci ,co "wracaja"do domu ,gdyby nie fakt,ze rozmowa miedzy matka a dziewczynkami nie nalezala do tradycyjnych dialogow slyszanych zazwyczaj w metrze a szczegolnie o tej porze.Zaskoczona ,zaczelam sie przysluchiwac i ze zdziwieniem odkrylam ,ze byla to spokojnie przebiegajaca lekcja logopedii.Mlodsza dziewczynka przejawiala wyrazne  jak na swoj wiek problemy z wymowa wielu dzwiekow i te opoznienia widocznie juz zauwazone przez rodzicow i specjalistow obie staraly sie korygowac wykorzystujac kazda chwile bycia razem-nawet ten zwykly przejazd metrem wykorzystujac "przyjemne z pozytecznym".Musze powiedziec,ze zaskoczona bylam z jaka cierpliwoscia matka powtarzala za kazdym razem tlumaczac i pokazujac za pomoca jezyk i rak poprawna artykulacje glosek.Dziewczynka byla rozbawiona-dla niej wszystko mialo sens zabawy-moze jeszcze bardziej atrakcyjnej bo wciagajacej mame i siostre -a dodatkowo,jakby od niechcenia starala sie wykonywac poprawnie-choc nie bez pewnego problemu cwiczenia.Starsza dziewczynka asystowala i "poprawiala"obie uczestniczki w ich "smiesznych" zajeciach wymyslania slow nieistniejacych lub tworzenia dzwiekow na wybrane gloski.Calosc zabawy zostala zakonczona powtarzaniem wierszykow dzieciecych-pewnego rodzaju cwiczenie na pamiec ,rytm ale i wzbogacenie slownictwa wykorzystujac poprawna wymowe.Calosc trwala ok.30.min.-tyle trwala podroz metrem -ale oprocz uroczego "bycia razem"w tym tlumie przemieszczajacych sie mieszczan,zostala bardzo skutecznie wykorzystana mozliwosc nauki i korekty jezyka ojczystego,ktory niestety nie stanowil jezyka obowiazujacego.To nasunelo mi mysl jakze ciezko jest uczyc dzieci naszego jezyka ojczystego poza granicami kraju.Nie tylko dziecko w srodowisku w ktorym przebywa jest nastawione na wysluchiwanie i przetwarzenie jezyka obcego,ktorego nie uzywa w srodowisku domowym ale i dodatkowo jezyk rodzinny nalezy do "mniejszosci"ktorych raczej nie nalezy umacniac lub przekazywac bo uzytecznosc znajomosci kolejnego jezyka obcego nie stanowi atrakcji.

Michał Szpak w X Factor: Piosenka Dziwny Jest Ten Świat

Color Of Your Life - Michał Szpak (Poland) 2016 Eurovision Song Contest

domenica 3 aprile 2016

Zauwazacie zmiany?

Kiedy moje pokolenie chodzilo do przedszkola :D ,bombardowali nas bajkami o kotku co pil mleczko,myszce co zjadla serek...nie wspominajac o bajkach pelnych wyobrazen kota ,ktory czekal cierpliwie na swieze,jeszcze cieple mleko od krowy-z tym przeswiadczeniem wychowaly sie generacje maluchow,ktore zostawialy mleko w spodeczku z przeswiadczeniem ze ten luksus pozwoli im oswoic nawet najbardziej dzikie stworzonko.Tymczasem ze zdziwieniem notuje sie,ze maluchy ery komputerowej i pelnego boom informacji nawet nie wspomna o kotku i jego miseczce mleka-pojawiaja sie karmy industrialne i wydaje sie tak oczywistym iz kot je tylko croccantini-sucha karme,ze ten fakt preslania jakakolwiek wizje normalnego,naturalnego pozywienia.Hm...nasze chaotyczne zycie chyba nas zmusza do tego ale zdumiewajacym faktem jest,ze ten styl zycia wypelnia nawet swiat fantazji dziecka-ostatecznie dazymy do obiadu w pigulce,moze lepiej przyzwyczajac juz od malego do wizji suchego prowiantu?