"...ojczyzno moja ,ty jestes jak zdrowie ile cie cenic trzeba,ten tylko sie dowie kto cie stracil!..." A.Mickiewicz
martedì 19 luglio 2016
List w erze komputera
Maly szescioletni bratanek z duma pisal swoj pierwszy list w formie tradycyjnej-kartkowej.Praca ta zadawala mu wiele trudu bo to jeszcze reka w kaligrafii nie taka sprawna,bo to i trudno jeszcze mu odroznic dzwieki fonetyczne od poprawnej pisowni ortograficznej-np.bledy :morze-moze-ktore tylko z kontekstu mozna sie domyslec w jakiej postaci powinny wystepowac.Ale pisal ochoczo,choc jeszcze nie potrafil utrzymywac rytmu ani zachowywac odstepow-pisal swoim strumieniem swiadomosci-czyli dokladnie to wszystko co mu przez mysl w tym momencie przychodzilo .I tak znalazly sie opisy nowego ogrodu zoologicznego ,ktory koniecznie trzeba bedzie zobaczyc,i pieska bialego ktorego moze bedzie mogl zatrzymac w domu,i placka owocowego z galaretka i dobra masa,ktory "tylko mama umie zrobic taki dobry"-ale jak chcecie skosztowac to znalazlo sie i miejsce na przepis...Trud utrzymania koncentracji ale i chec podzielenia sie wlasnymi doswiadczeniami i emocjami posunal go do przekazania wiekszych szczegolow za pomoca rysunku-gdzie brakowalo slow,lub trudno mu bylo okreslic nieznane mu pojecia ,ratowal sie dzielnie obrazkami,ktore pelne szczegolow oddawaly "ukryta tresc"znaczenia swoich mysli.Szczescioletni dzieciak wszelkimi mozliwymi mu sposobami przekazywal informacje dla niego bardzo istotne w tym momencie a ktorymi koniecznie chcial sie podzielic z reszta rodziny...dumny z zakonczonego dziela na koniec podsumowal swoj owocny trud-"nawet na komputerze nie byloby tak ladnie"
sabato 21 maggio 2016
Iz polacy nie gesi i swoj jezyk maja...
Zwykla scenka z zycia codziennego.wracajac z pracy-zagoniona-z duma usiadlam na upolowanym pustym miejscu w metrze nawet nie zauwazajac obok siedzacej mamy z dwiema malymi dziewczynkami.Scena jak najbardziej normalna bo to godziny szczytu i wiekszosc bioracych metro to ci ,co "wracaja"do domu ,gdyby nie fakt,ze rozmowa miedzy matka a dziewczynkami nie nalezala do tradycyjnych dialogow slyszanych zazwyczaj w metrze a szczegolnie o tej porze.Zaskoczona ,zaczelam sie przysluchiwac i ze zdziwieniem odkrylam ,ze byla to spokojnie przebiegajaca lekcja logopedii.Mlodsza dziewczynka przejawiala wyrazne jak na swoj wiek problemy z wymowa wielu dzwiekow i te opoznienia widocznie juz zauwazone przez rodzicow i specjalistow obie staraly sie korygowac wykorzystujac kazda chwile bycia razem-nawet ten zwykly przejazd metrem wykorzystujac "przyjemne z pozytecznym".Musze powiedziec,ze zaskoczona bylam z jaka cierpliwoscia matka powtarzala za kazdym razem tlumaczac i pokazujac za pomoca jezyk i rak poprawna artykulacje glosek.Dziewczynka byla rozbawiona-dla niej wszystko mialo sens zabawy-moze jeszcze bardziej atrakcyjnej bo wciagajacej mame i siostre -a dodatkowo,jakby od niechcenia starala sie wykonywac poprawnie-choc nie bez pewnego problemu cwiczenia.Starsza dziewczynka asystowala i "poprawiala"obie uczestniczki w ich "smiesznych" zajeciach wymyslania slow nieistniejacych lub tworzenia dzwiekow na wybrane gloski.Calosc zabawy zostala zakonczona powtarzaniem wierszykow dzieciecych-pewnego rodzaju cwiczenie na pamiec ,rytm ale i wzbogacenie slownictwa wykorzystujac poprawna wymowe.Calosc trwala ok.30.min.-tyle trwala podroz metrem -ale oprocz uroczego "bycia razem"w tym tlumie przemieszczajacych sie mieszczan,zostala bardzo skutecznie wykorzystana mozliwosc nauki i korekty jezyka ojczystego,ktory niestety nie stanowil jezyka obowiazujacego.To nasunelo mi mysl jakze ciezko jest uczyc dzieci naszego jezyka ojczystego poza granicami kraju.Nie tylko dziecko w srodowisku w ktorym przebywa jest nastawione na wysluchiwanie i przetwarzenie jezyka obcego,ktorego nie uzywa w srodowisku domowym ale i dodatkowo jezyk rodzinny nalezy do "mniejszosci"ktorych raczej nie nalezy umacniac lub przekazywac bo uzytecznosc znajomosci kolejnego jezyka obcego nie stanowi atrakcji.
domenica 3 aprile 2016
Zauwazacie zmiany?
Kiedy moje pokolenie chodzilo do przedszkola :D ,bombardowali nas bajkami o kotku co pil mleczko,myszce co zjadla serek...nie wspominajac o bajkach pelnych wyobrazen kota ,ktory czekal cierpliwie na swieze,jeszcze cieple mleko od krowy-z tym przeswiadczeniem wychowaly sie generacje maluchow,ktore zostawialy mleko w spodeczku z przeswiadczeniem ze ten luksus pozwoli im oswoic nawet najbardziej dzikie stworzonko.Tymczasem ze zdziwieniem notuje sie,ze maluchy ery komputerowej i pelnego boom informacji nawet nie wspomna o kotku i jego miseczce mleka-pojawiaja sie karmy industrialne i wydaje sie tak oczywistym iz kot je tylko croccantini-sucha karme,ze ten fakt preslania jakakolwiek wizje normalnego,naturalnego pozywienia.Hm...nasze chaotyczne zycie chyba nas zmusza do tego ale zdumiewajacym faktem jest,ze ten styl zycia wypelnia nawet swiat fantazji dziecka-ostatecznie dazymy do obiadu w pigulce,moze lepiej przyzwyczajac juz od malego do wizji suchego prowiantu?
Swieta ,swieta ...i po swietach!
Zajaczkowo,barankowo i z jajeczkiem w koszyku przezylismy kolejny okres swiateczny-tym razem jakze bliski i tak przedwczesnie wypadajacy...hm...jeszcze nie udalo sie spalic nadmiaru kalorii nagromadzonych w czasie Bozego Narodzenia ,ktore dodatkowo zostaly "wzmocnione" szybkim karnawalam a tu juz nadszedl okres Wielkiej Nocy...och...przynajmniej teraz dluzej bedzie mozna odpoczac od przepysznych dan,wypiekow i slodkiego nicnierobienia w towarzystwie rodziny,przyjaciol,znajomych...Choc i z tym tez juz roznie bywa-czasy zaczely sie zmieniac i z pewnym smutkiem ale i bez zdziwienia notuje sie zmainy w obyczajach,tradycjach czy tez tak zwanym slodkim leniuchowaniu.Coraz mniej widzi sie mlodych zaangazowanych w starych ojcow zwyczajach ,ktore staja sie "niemodne",uciazliwe albo bezsensowne.Czasy sie zmieniaja i coraz czesciej zycie codzienne nasiaka jak gabka w zycie virtualne i idee rodzime zostaja wypychane przez propozycje internautow.Jakos zaczyna brakowac tradycyjnych obchodow-np.smigusa dyngusa,czy malowania wspolnie jajek,bo przeciez latwiej wyslac smile lub kupic gotowe pisanki-najlepiej te "niezniszczalne"na internecie,bo i "lata posluza".Zamiast tradycyjnych obrzedow wybiera sie teraz na shoping,bo sklepy otwarte i nudzic sie nie trzeba,albo decyduje sie na zwiedzanie innych miast ,krajow no bo przeciez okres taki dlugi wolny od pracy jakos wykorzystac trzeba i -nie daj Bog,aby pogoda nie dopisala...Ale i w tym wypadku zamknieci w czterch scianach popadamy w obled komputerowo telewizyjny przerywany "pojsciem do wodopoju" -jak teraz ironicznie nazywa sie lodowke,aby sprawdzic "co sie tam zmienilo w ostatnim czasie"Do nielicznych naleza juz ci,co jeszcze korzenie pamietaja i maja ochote w tradycyjny sposob przezyc ten okres-ale i oni -jak dinozaury ,znikna wkrotce zabici przede wszystkim przez najzwyklejsze lenistwo.Totez wszystkim tym,ktorzy jeszcze mieli ochote,dobra wole przzyc ten okres z barankami,swieconkami,wypiekami domowymi,itp.serdeczne dzieki i...tak trzymac!Aby kolejne swieta pachnialy jeszcze wedzonka,jajami i ulane byly dyngusowym wiadrem.
mercoledì 23 marzo 2016
Wesolych Swiat Wielkanocnych 2016
Juz za pare dni swieta...czas wyczekiwania na Chrystusa Zmartwychwstalego zostal przesloniety wydarzeniami w Brukseli...moze w wielu z nas rodzi sie pytanie dlaczego...dlaczego to wszystko...nieznane sa wyroki boskie ,albo jak kto woli-nasz los i nasze przeznaczenie...W oczekiwaniu na swieta chce przypomniec wszystkim slowami Marii Konopnickiej tradycyjne zwyczaje:
"...jajkiem bedziemy sie dzielic wszyscy w domu z kolei,zyczyc sobie pociechy,zyczyc sobie nadziei..."I tej nadziei tak bardzo potrzebnej nam w tych czasach zycze kazdemu-pomimo roznych klopotow,przeszkod,oddalen,nieobecnosci,chorob...miejcie nadzieje,wiosne w sercu,pogode ducha!!!Aby te swieta przeszly w klimacie milosci,szczescia i -przede wszystkim -SPOKOJU! Pokoju wszystkim!
martedì 8 marzo 2016
venerdì 26 febbraio 2016
mercoledì 17 febbraio 2016
Jak to mowili starzy ludzie-najwazniejsze jest dobrze zaczac ,bo dobry poczatek jest juz polowa sukcesu.Ale wlasciwie nikt z nas nie posiada recepty na sukces a szczegolnie na sukces zwiazany ze swiatem tak nieuchwytnym jak swiat internautow.Szybkosc zmian zachodzacych w dzisiejszym swiecie jest zdecydowanie niedostosowana do naszych mozliwosci fizycznych i psychicznych i coraz czesciej pojawiaja sie roznego rodzaju problemy wynikajace z nieumiejetnego uzywania nowych technologii.Tak to ju bywa,ze kazdy medal posiada dwie strony i cos ,co moze nalezec do wspanialych osiagniec techniki i pomagac czlowiekowi w ulepszaniu zycia, bardzo czesto moze niestety stac sie pulapka ograniczajaca zycie realne.Do najbardziej wrazliwych i chyba najbardziej bezbronnych uzytkownikow sieci internatu naleza dzieci ,ktore mimo przewspanialych umiejetnosci latwego uczenia sie "nowostek" i blyskotliwego operowania nowych przedmiotow wpadaja w pulapki,ktorych swiat doroslych nie nauczyl ich sie wystrzegac.Kolejna grupa wrazliwa na pulapki internetowe jest grupa osob starszych-szczegolnie tych,ktorzy w wieku dosc zaawansowanym wchodza w swiat internetu.Dla tych generacji nauczonych poslugiwac sie kartka i dlugopisem wielokrotnie jest nie do pojecia otwartosc i ogolnodostepnosc sieci internetowej.Pulapki zwiazane z jej nieprawidlowym uzyciem przede wszystkim dotycza nieumiejetnosci poslugiwania sie komputerem,nieznajomoscia jezyka sieci,latwowiernoscia i chyba ,co najmniej wydaje sie oczywiste,publicznoscia wlasnych akcji i dzialan.Pulapek jest pelno i trzeba bardzo uwaznie sledzic i czytac oferowane propozycje nie wspominajac o kladzeniu szczegolnego nacisku na zachowaniu prywatnosci i bardzo czesto anonimowosci.Niestety-starsi-jak i dzieci ,chyba nie do konca zdaja sobie sprawe,ze cos raz puszczone w sieci zostaje tam zmagazynowane i moze byc uzyte przez osoby o zlych zamiarach i przeciwko nam.Pojawiaja sie problemy na ktore ciezko samemu znalezc rozwiazanie-przede wszystkim zwiazane z ignorancji przedmiotu-a o ktorych wstyd powiedziec komus obcemu. w ten sposob podwaja sie problem i zmienia sie stan zycia,pogarszajac sie. Nielatwo powiedziec komus bliskiemu-szczegolnie mlodszemu , ze nasze doswiadczenie zyciowe w takich sytuacjach zawodzi i trzeba uciekac po pomoc do "malolatow".i tutaj czesto pojwia sie problem jak wytlumaczyc,ze nasza jak najbardziej ludzka ciekawosc poszukiwania nowych kontaktow,nowego zycia spolecznego,nowych stymulacji konczy sie w smutnych sieciach o wielu oknach i stronach web.Bombardowani nowym materialem,ktory pojawia sie oprocz poszukiwanych stron -reklamy,oferty,sita,zatapiajanas w swiecie, ktory zatraca realnosc miejsca ,czasu i-co chyba nie zawsze jest swiadome-wlasnych obiektywow.O ile powaznym problemem w wieku dzieciecym jest brak uwagi i koncentracji-w wieku zaawansowanym powaznym problemem moze byc zamkniecie sie w czterech scianach,wyizlowanie sie z tego i tak juz ograniczonego swiata relacji i kontaktow realnych z innymi.Oddalanie sie od przyjaciol, znajomych z wlasnego srodowiska moze powodowac zatracanie sensu prawdziwej przyjazni-wsparcia nie tylko duchowego ale i fizycznego w sytuacjach potrzeb.Wiezi wyprobowane moga nie przetrwac konkurencji internetu -i mimo iz tu traktuje sie w wiekszosci wypadkow tylko na wypelnianiu czasu w sposob przyjemny-ten niezobowiazujacy swiat ktory mozna opuscic za pomoca klikniecia nie zastapi prawdziwych rozmow i paradoksalnie oddali coraz bardziej od waznych zwiakow emoconalnych-tych,ktore w gruncie rzeczy nadaja sens naszemu istnieniu . wyizolowani,jeszcze bardziej bedziemy szukac oparcia w fantastycznym swiecie -a to juz jest pierwszy krok ktory prowadzi do uzaleznienia.
Iscriviti a:
Commenti (Atom)








